Levitate
Krótki utwór, bo raptem 2,5 minutowy był trzecim, który zapowiadał album Trench. Pod koniec nawet słychać jak głos mówi : TRENCH, co powoduje, że ma się wrażenie, że album już naprawdę niedługo się ukaże.
Levitate zaczyna się spokojnie i w takim tonie już raczej pozostaje. Linia melodyczna jest stała, momentami staje się mroczniejsza. Skład jaki zastosowano to perkusja, keyboard z nakładką oraz elektroniczne motywy.
Jednak pierwsze skrzypce jak zwykle należą do wokalisty Tylera. W tym utworze nie pokazuje już rockowego pazura ani delikatnego falsetu. Prezentuje się od strony rapera, co dla jego fanów nie jest niczym nowym, ale zdecydowanie niebanalnym ani nudnym. Do podrasowania wykorzystuje moderator głosu. Powoduje to, że budzi lęk i niepokój u słuchacza, gdyż jest nienaturalnie niski - można nawet się pokusić o stwierdzenie - elektronicznie demoniczny. To perkusja dostosowuje się do tempa, z jakim wypowiada słowa. Josh momentami wycofuje się, ścisza. Ma się wrażenie, że to taka lekka zabawa formą z perkusją. Właśnie to w tym zespole ujmuje mnie najmocniej - łączenie elektroniki z perkusją i głosem.
Filozoficzna treść tekstu tej piosenki zaskakuje nie mniej jak w Jumpsuit. Tyler porównuje się do sępa, który jest uzależniony bólu - tym się żywi. Sęp lata, czasem zastyga w przestrzeni co powoduje wrażenie właśnie lewitowania. Ogarnia wszystko wzrokiem - ma kontrolę nad tym co upoluje. Sęp wywołuje swego rodzaju strach. Tyler zostawia słuchacza ze swego rodzaju niepokojem w duszy. Zarówno ze względu na to, że piosenka nie kończy się wyciszeniem muzyki, a urwaniem jej. Uważam to za bardzo dobry zabieg zważywszy na treść tekstu.
https://www.youtube.com/watch?v=uv_1AKKKJnk
https://www.youtube.com/watch?v=uv_1AKKKJnk
Komentarze
Prześlij komentarz